Nerwy Sobkowiak-Czarneckiej w debacie z Dworczykiem? "To będzie wielka klapa"
W czwartek na Kanale Zero wiceminister obrony narodowej i pełnomocnik Polski ds. programu kredytowego w ramach mechanizmu SAFE rozmawiała z Michałem Dworczykiem – byłym wiceszefem MON z ramienia PiS, a obecnie posłem do Parlamentu Europejskiego.
Debata Sobkowiak-Czarneckiej z Dworczykiem została podzielona na cztery części. Pierwsza dotyczyła zbrojeń, w tym programu pożyczkowego SAFE. Druga była o Tarczy Wschód i sytuacji na granicy wschodniej. Trzecia część dotyczyła obrony polskiego nieba, w tym kwestii dronów. Na koniec politycy rozmawiali o obronie cywilnej. Dyskusję prowadziła dziennikarka Arleta Bojke.
Nerwy Sobkowiak-Czarneckiej na debacie z Dworczykiem
W komentarzach do debaty internauci zwrócili uwagę, że przedstawicielka rządu często przerywała swojemu rozmówcy i była zdenerwowana.
W pewnym momencie dyskusji, wypowiadając się na temat produkcji armatohaubic typu KRAB Sobkowiak-Czarnecka zaczęła dziwnie gestykulować. – Udział niemieckich komponentów? Przerażający 1,5 procent, łaaaał – powiedziała.
– To pani sprowadza wszystko do Niemców, a ja mówię o polskiej produkcji. Chodzi o to, że kilkadziesiąt procent z elementów i podzespołów naszych dużych platform lądowych, pochodzi z zagranicy – próbował tłumaczyć Dworczyk. – Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, bo w wielu krajach świata tak jest. Tylko nie oszukujmy Polaków, mówiąc, że 90 procent tych środków zostanie w polskiej gospodarce – zaapelował Dworczyk.
– 94 procent – rzuciła Sobkowiak-Czarnecka.
Warto przypomnieć, że jeszcze przed zaciągnięciem kredytu na SAFE, Sobkowiak-Czarnecka tłumaczyła, że jeśli dana firma produkuje na terytorium Polski, to będzie kwalifikowana jako polska.
Fedorska: To będzie wielka klapa polityczna
"To będzie dla Niemców wielka klapa polityczna, gorsza nawet od Rafala (którego teraz przeklinają i psy na niego wieszają, bo jest tak strasznie słaby)" – oceniła Aleksandra Fedorska, dziennikarka specjalizująca się w polityce niemieckiej.
Rekrutacja warunkowa w stylu niemieckim preferuje osoby niemyślące samodzielnie, myślowo leniwe, maksymalnie przewidywalne, bez cech przywódczych ale ulegle w stosunku do nich. To mieszanka, która nie może nigdzie funkcjonować, ale Niemcy tego nie rozumieją" – dodała.